Transsmisja do przyszłości- Finał Lady Fest no 9

Po raz dziewiąty Kraków opanowała Kobieca Transsmisja Lady Fest. To była wyjątkowa edycja, bo oprócz punkowo-rockowych brzmień, było dużo dobrej muzyki elektronicznej, a na scenach grały Karioki, Lucciole i Królowe Bitu, które wyfrunęły spod skrzydeł organizowanych przez Stowarzyszenie obozów dla dziewczyn.

Trzy dni festiwalu (24-26 listopada) jak zawsze obfitowały w koncerty i warsztaty. Pierwszy wieczór koncertowy odbył się w klubie Warsztat na Zabłociu. Wystąpiło aż 7 punkrockowych zespołów. Dwa z nich powstały na obozach dla nastolatek Karioka Girls Rock Camp. Zespół Andrzej, stworzony na sierpniowym obozie, z dziewczyn z krakowskiego Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego i dwóch kariokowych wolontariuszek. W składzie szczególną uwagę zwraca Gota, bardzo utalentowana muzycznie 17-latka, która gra na gitarze, śpiewa i tworzy własne piosenki, świat o niej jeszcze usłyszy, tym bardziej że nagrywa solową płytę dla niezależnego wydawnictwa Rosy Vertov, pod opieką Juli Szostek. Drugim był Pigs can fly – dziewczyny poznały się w sierpniu na Karioka GRC, od tego czasu spotykają się regularnie na próbach i są po prostu gotowe. Zagrały świetny wykonawczo i bardzo ciepło przyjęty koncert.

Po nich na scenę wyszły dwa lucciolowe bandy. LA, kobiety, które poznały się na tegorocznym obozie dla początkujących Lucciola Ladies Rock Camp w Nowicy oraz zespół Cukier z obozu zaawansowanego. Słychać, że dziewczyny zrobiły progres od czasu obozów, dojrzały one i ich materiał. Furorę na scenie, jak zwykle, robiła wokalistka Cukru, Lamia, a pozostałe członkinie zespołu w gustownych garsonkach i fryzurach dopełniał to widowisko wizualnie, ale przede wszystkim muzycznie. Publiczność przyjmowała je owacyjnie.

Kolejny na scenie PMS to zespół, który zebrał się z uczestniczek pierwszej i drugiej Luccioli, na basie gra w nim Sylwia Chutnik, która tym razem wystąpiła też w roli wokalistki. To mocno feministyczny skład, zagrał zwarty, dobry koncert, oceniony przez obecnych krytyków, jako najlepszy.

The Pau, czyli Paulina, dziewczyna orkiestra, która gra na przesterowanej gitarze do rytmów, które odtwarza z telefonu – to jakość sama w sobie, co potwierdziła w piątek w Warsztacie. Na finał wystąpił zespół Sexy Suicide, czyli electro oparte na brzmieniach starych instrumentów elektronicznych. Grają muzykę do tańca, ale z wyraźnym punkowym sznytem. Koncert skończył się późno, po 12 w nocy, ale na parkiecie ciągle tańczyły ostatnie Lucciole, które licznie zebrały się również wśród publiczności.

Drugi dzień festiwalu przeniósł się do klubu Hevre, czyli miejsca kojarzonego już w Krakowie, jako miejsce dobrych bitów. I sobotni wieczór to potwierdził. Rozpoczął się od warsztatów, które były, niejako kontynuacją październikowego obozu Królowe Bitu. O 22.00 zaczęło się DJ Party, czyli „TeTaneczne Andrzejki”. Zagrały Królowe Bitu – dziewczyny, które poznały się niecały miesiąc temu na obozie, Eta Hox – młoda gwiazda krakowskiego DJingu, Los Duos Karagos – duet Kara i Karaga, który zaczął wspólnie tworzyć po marcowych Królowych i już odnosi sukcesy oraz Anna Trivella, nauczycielka z naszych bitowych obozów. Los Duos Karagos rozbujał publiczność do tańca i tak już tańczyli wszyscy do 3.30 w nocy.

W niedzielę kropkę nad „i” postawiła Joanna Słowińska, która poprowadziła zawsze cieszące się popularnością warsztaty białego śpiewu.

9. Festiwal Kobieca Transsmisja udowodnił, że to, co robimy w muzyce poza Lady Fest, czyli obozy dla nastolatek i dorosłych dziewczyn – to jest przyszłość! Po raz pierwszy, ale raczej nie ostatni, nasze line-upy prawie w całości składały się z projektów, które powstały właśnie dzięki obozom. Wypuściłyśmy w świat kobiety, które grają dobrą muzykę, są wrażliwe i silne. Te zespoły i producentki usłyszycie jeszcze na nie jednej scenie!

A dla na wielką radością i zaszczytem było, że debiuty większości z nich odbyły się właśnie na Transsmisji.

Po to właśnie to wszystko robimy.