Skaczą i… przeskakują siebie – opowieść o letnim obozie Lucciola LRC

Letni obóz Lucciola Ladies Rock Camp trwał od 17 do 23 lipca w Nowicy. Zakończył się koncertem finałowym, podczas którego oprócz uczestniczek wystąpiły także zespoły PUH, Foch i Nowica 9.

Nie chcemy Wam opowiadać o tym, jak wyglądał każdy dzień na letnim Lucciola Ladies Rock Camp, opowiemy Wam o kobietach, które się odważyły i zwyciężyły.

Czy zdarzyło wam się rozpłakać pisząc piosenkę? Czy zdarzyło wam się odkryć w jesieni życia, że umiecie liczyć do czterech? Czy zdarzyło wam się w siedem dni odmienić swoje życie? To wszystko zdarzyło się 23 uczestniczkom Lucciola Ladies Rock Camp, który odbył się w poprzednim tygodniu w Nowicy, na Łemkowszczyźnie.

Żeby dojść do dawnych osad Łemków, najlepiej iść rzeką. Minąć bobrze żeremia i przekroczyć kilkanaście brodów. Ale jeśli wydaje wam się, że na końcu tej drogi zobaczycie pięknie malowane domki, a na ganku każdego z nich starowinkę karmiącą kury, to jesteście w błędzie.

„Nie ma nawet psa! Nie ma tutaj nawet psa!… Nie ma psów i nie ma koni, ludzi z domów ktoś wygonił!”

To fragment tekstu jednej z piosenek, którą podczas finałowego koncertu na scenie Nowicy 9 wykonał zespół „PiesLESS”, oddał hołd smutnej i wstydliwej historii miejsca, w którym wszystkie się znalazłyśmy. Zebrana w ilości kilkudziesięciu osób grupa miejscowych wysłuchała w skupieniu tego, post punkowego utworu, a na koniec nagrodziła go gromkimi brawami. To przekonało nas ostatecznie, że znalazłyśmy się wśród cudownych ludzi.

Ale już na samym początku koncertu dziewczyny z „Von Brochas” zapewniły nas, że:

„Będzie dobrze! Będzie dobrze! Będzie dobrze!”

I tak było.

Chociaż czasami twórczość dziewczyn chwytała za serce, jak w utworze „Fermentacji”, „Twoje słowa zabijają, twoje kłamstwa zabijają”, konstatowały dziewczyny i trudno było się z nimi nie zgodzić.

Na szczęście „Panny z Wilka” przekonały wszystkich, że kobiety nie tylko płaczą, ale też skaczą! Skaczą na głęboką wodę.

A to wszystko dlatego, że jak muzycznie podsumowały koncert „Facetki”, czyli zespół złożony z nauczycielek obozu, jesteśmy „Nierdzewne”.

Słuchając tego koncertu naprawdę ciężko było uwierzyć, że grają go kobiety, które jeszcze 7 dni temu nie znały się i w przeważającej większości nie miały wcześniej kontaktu z instrumentami, nigdy niczego nie zaśpiewały na scenie.To było, jak magia. Jakby dobre, łemkowskie wróżki rozpyliły przez ten tydzień nad Nowicą magiczny pył, który wszystkim dodał siły, żeby zmierzyć się ze sobą i odwagi, żeby otworzyć się na to, co nowego wydarzy się w życiu. A że już się wydarza, mamy namacalne dowody: Justyna w poniedziałek po obozie wykupiła sklep muzyczny!

„Jest już dobrze!”